W Dolinie Bogów – na pograniczu rzeczywistości i symboliki

Rok 2020 nie był sprzyjającym dla nowych produkcji filmów fabularnych. A jednak właśnie w tym trudnym okresie, nacechowanym pandemią, swoją premierę miał film Lecha Majewskiego, polskiego reżysera, który posługuje się w swoich dziełach sprawnie symboliką. Nie inaczej jest w przypadku jego najnowszego filmu pod tytułem „Dolina Bogów”. Czym jest tytułowa dolina i jaką rolę odegra ona w całej fabule?

Trzy najważniejsze wątki

Film Lecha Majewskiego nie jest jednowątkowy, ale opiera się na trzech historiach, z pozoru tylko oderwanych od siebie. W rzeczywistości wszystkie trzy historie splatają się ze sobą i są osią całej produkcji. 

Pierwszy wątek dotyczy tytułowej „Doliny Bogów”, czyli Valley of the Gods – archaicznej, legendarnej ziemi Indian Navajo, którzy wierzą, że w skałach tej doliny żyją ich przodkowie, którzy nie zgadzają się na opuszczenie tego miejsca. Niestety, taka perspektywa jest jak najbardziej realna. Nikt ze skomercjalizowanego świata zewnętrznego, jaki toczy się wartkim nurtem poza doliną Indian Navajo, nie dba o to, co się z nimi stanie. 

Tutaj pojawia się drugi wątek filmowy, jakim jest bezduszna korporacja kierowana przez najbogatszego człowieka na Ziemi, tajemniczego i ekscentrycznego Wesa Taurosa, którego po mistrzowsku zagrał John Malkovich. Zamierza ona wydobywać uran w „Dolinie Bogów”, nie zważając na to, że Indianie Navajo będą musieli ją opuścić. Sam Wes Tauros zaszył się w swoim wystawnym domu, stroni od ludzi i przeżywa osobistą tragedię – śmierć swoich bliskich. Rzadko udziela się społecznie. 

Trzeci wątek jest historią pisarza zatrudnionego w firmie Taurosa, Johna Ecasa – w tej roli Josh Hartnett. To on jest narratorem całego filmu i to z jego perspektywy widz poznaje całą historię. Ma on zadanie napisać biografię Wesa Taurosa. Ma ona być odskocznią od tego, co go trapi prywatnie – bolesny, traumatyczny rozwód z żoną. 

Komercja kontra legendarne wierzenia

Koncern Wesa Taurosa chce eksploatować tytułową „Dolinę Bogów” w poszukiwaniu rud uranu. Planuje, że w świętej ziemi Indian Navajo wydrąży tunele. Spokój dawnych przodków zostanie zaburzony, a kiedy do tego dochodzi, skały rodzą mściciela. Czy to pozwoli na uratowanie „Doliny Bogów”? Czy korporacja Wesa Taurosa wycofa się ze swoich planów? 

Widz filmu pozostaje z niewyjaśnionymi pytaniami, m.in. o to, co skrywa ziemia Navajo albo co symbolizuje wyobcowanie Taurosa i brak porozumienia pomiędzy Johnem Ecasem a jego żoną? Jak daleko ktoś jest w stanie się posunąć w imię swoich idei?